← blog

Jak rozwijam swoje skille AI — na żywym przykładzie

Nie kupuj prompt packa. Zbuduj narzędzie, które zna twoje potrzeby — i rozwijaj je iteracyjnie. Pokazuję jak to wygląda w praktyce.

Jak rozwijam swoje skille AI — na żywym przykładzie

Cykl życia skilla AI

W internecie co tydzień pojawia się nowy guru, który obiecuje, że w 5 minut stworzysz prompta, który zmieni twoje życie. Kupujesz kurs, dostajesz PDF z gotowymi promptami, używasz raz i odkładasz do szuflady.

Mam inne podejście. I chcę ci pokazać jak naprawdę wygląda budowanie narzędzia AI — nie jako jednorazowe wydarzenie, tylko jako proces, który trwa miesiącami i nigdy właściwie się nie kończy.

Nie dlatego, że coś poszło nie tak. Dlatego, że tak to powinno działać.


Czym w ogóle jest skill AI

Zanim wejdę w szczegóły, jedno zdanie wyjaśnienia — bo to słowo "skill" robi robotę w tym tekście.

Skill to instrukcja, którą dajesz sztucznej inteligencji. Mówisz jej: oto kontekst (kim jesteś, co robisz), oto zasady (jak ma pisać, w jakim stylu, czego unikać), oto zadanie (co masz teraz zrobić). AI dostaje te instrukcje i wie jak się zachować.

Działa na Claude Code, działa na Gemini, działa na większości narzędzi AI dostępnych dziś na rynku. Nie jesteś przywiązany do jednego dostawcy.

Możesz mieć skill do pisania maili, do analizowania danych, do tworzenia treści na social media, do generowania grafik w określonym stylu. Każdy skill to po prostu zestaw instrukcji, który opisuje co i jak ma robić AI w konkretnym obszarze.

Brzmi prosto. I to jest proste. Tylko nie w 5 minut.


Skill nie powstaje z planu

Widziałem ten błąd wiele razy — i sam go popełniałem.

Siadasz, myślisz "stworzę teraz kompleksowe narzędzie AI do obsługi całego mojego contentu" i po 3 godzinach masz coś, co jest zbyt skomplikowane żeby działało i zbyt ogólne żeby było użyteczne.

Skill, który faktycznie działa, nie powstaje z ambicji. Powstaje z irytacji.

Konkretnie: masz coś, co robisz regularnie. Raz w tygodniu, raz w miesiącu — nieważne. Za każdym razem zaczynasz od zera, powtarzasz te same kroki, gubisz się w tych samych miejscach. W pewnym momencie stwierdzasz "nie, to już za dużo, musi być lepszy sposób".

I wtedy piszesz skill.

Nie dlatego że masz plan. Dlatego że masz konkretny, powtarzalny problem który chcesz przestać rozwiązywać ręcznie.


Przypadek Wolnisia — jak skill żyje przez miesiące

Mam maskotkę. To brzmi zabawnie, ale to część mojej marki i faktycznie działa.

Wolniś to mój awatar — spokojny ślimak w bluzie z dużymi słuchawkami na głowie, który próbuje normalnie żyć w internecie, kiedy internet stara się go obudzić, zaalarmować i sprzedać mu kolejny kurs. Hajs to antagonista — lew, który obiecuje fortunę, sprzedaje wszystkie szkolenia w sieci i na każdym kroku wciśnie ci "system który zmienił życie 10 000 osób".

Kilka miesięcy temu stworzyłem skill do generowania komiksów z tymi postaciami. Spędziłem czas na dopracowaniu kolorystyki, charakterów, stylu rysowania, sposobu narracji. Skill wiedział jak Wolniś ma wyglądać, jak mówi, w jakich sytuacjach się pojawia. Z czasem rozbudowałem go też o memy i pojedyncze obrazki — wszędzie tam gdzie Wolniś i Hajs mogą zagrać scenkę, skill potrafi to wygenerować.

I potem ten skill po prostu... żył swoim życiem. Używałem go kiedy miałem pomysł. Ale nie rozbudowywałem, bo nie miałem powodu.

Potrzeba przyszła z zewnątrz — z rozmowy z Magdą.

Magda zajmuje się mediami społecznościowymi, branżą, którą ja totalnie nie ogarniałem na poziomie detali formatów. Powiedziała mi wprost: karuzele lepiej działają na socjalach niż komiksy. Jeśli chcę, żeby treść się przebijała, karuzela to lepszy format do testowania.

Nie planowałem rozbudowy skilla. Nie miałem na to harmonogramu. Po prostu pojawiła się konkretna potrzeba i stwierdziłem — mogę to dodać.

Wróciłem do skilla. Miałem już gotowych bohaterów, gotowe kolory, gotową estetykę. Brakowało jednej rzeczy: układu. Jak ma wyglądać karuzela? Jak podzielić historię na slajdy? Co idzie na pierwszy kadr żeby zatrzymać scrollowanie, co na ostatni żeby zostawić wrażenie?

Zajęło mi 5-10 minut żeby przygotować pierwszą wersję rozbudowanego skilla. Nie dlatego że jestem wyjątkowo szybki. Dlatego że 80% roboty było już zrobione miesiące wcześniej, a resztę wykonało AI.

To jest właśnie ten moment, którego guru nie pokazują. Iteracja numer jeden jest szybka — jeśli masz fundament. A na fundamencie budujesz przez miesiące, żeby były efekty.


Jak wygląda jedna iteracja w praktyce

Testowałem od razu na żywym przykładzie.

Magda miała konkretny materiał — treść dla WP Desk i ich nowym systemie. Idealne do prób: realny temat, realne wymagania, zero możliwości żeby "udawać że działa". Albo wychodzi, albo nie.

Wygenerowałem pierwszą karuzelę:

Hajs czyta Twój regulamin
Znalazł lukę. Szykuj się na pozew.
Jeden błąd i masz problem...
i znów łatasz to po nocach.
Spokojnie. WP Desk wkrótce to ułatwi.

Co zadziałało: kolorystyka — Wolniś wyglądał jak Wolniś, styl był spójny z komiksami, wizualnie to była ta sama marka. Slajdy były sklejone w logicznej kolejności, historia miała sens. Co nie zadziałało: narracja. Każdy slajd to były informacje podane poprawnie, ale bez dramaturgii. Suche.

Dokładnie to samo, co robi większość ludzi na Instagramie.

Cykl był prosty:

To nie jest porażka. To jest dokładnie jak powinno wyglądać rozwijanie narzędzia.

Przez najbliższe tygodnie będę dopracowywał właśnie narrację — chcę żeby każda karuzela prowadziła przez historię, nie wyświetlała informacji. Żeby Wolniś miał powód żeby być na każdym slajdzie, a nie był tylko dekoracją.

To jest iteracja numer dwa. Będzie iteracja numer trzy, cztery i pięć.


Dlaczego to nigdy nie jest "gotowe" — i dlaczego to dobrze

Gdybym rok temu siadał do planowania tego skilla "na poważnie i od razu kompletnie", nie wiedziałbym o karuzelach. Nie wiedziałbym, że Magda będzie miała konkretny feedback o formatach. Nie wiedziałbym co tak naprawdę będę potrzebował.

Pułapka, w którą wpadają wszyscy na początku: szukają gotowego rozwiązania na wszystko, zamiast budować narzędzie które odpowiada na ich konkretne problemy.

Guru sprzedają prompt packi które pasują do wszystkich, czyli do nikogo. Ty budujesz coś, co zna twoich bohaterów, twoją kolorystykę, twój styl i twoje potrzeby — dlatego że ty je stworzyłeś i ty je rozwijasz.

Skill dojrzewa kiedy ja dojrzewam. Kiedy dostanę feedback od Magdy, zrobię nową wersję. Kiedy testuję na realnym materiale, kiedy coś nie wychodzi i rozumiem dlaczego — każda iteracja to wiedza, którą zakodowałem w instrukcji.

Uniwersum Wolnisia jest gotowe. Ma kilka miesięcy i kilkanaście iteracji za sobą. Będzie miał kolejne kilkadziesiąt.

I to jest dokładnie ta cecha, której nie ma żaden "gotowy prompt" ze sklepu internetowego.


Ten artykuł też powstał ze skilla

Mam notatki głosowe. Nagrywam myśli do telefonu — luźne, bez struktury, czasem urwane w połowie zdania — bo mam obserwację, pomysł albo coś co chcę zapamiętać.

Mam też skill, który pomaga mi zamienić te chaotyczne nagrania w artykuły blogowe. Bierze surowe myśli, zadaje pytania, buduje strukturę, pisze.

Czytasz teraz wynik tego procesu.

Nie piszę o tym żeby imponować. Piszę o tym bo to jest ta sama zasada co cały ten tekst: miałem powtarzalny problem (mam obserwacje, chcę artykuły, ale przejście od jednego do drugiego kosztowało mnie godziny), stworzyłem narzędzie które to rozwiązuje i używam go iteracyjnie.

Skill, o którym piszę — właśnie go użyłem. Żeby napisać ten artykuł.

To nie jest przypadek. To jest dowód tezy.


Gdzie zacząć

Nie szukaj gotowego prompta, który odmieni twoje życie.

Przez najbliższy tydzień obserwuj tylko jedno: co robisz regularnie i co za każdym razem zaczynasz od zera. Jedna czynność, jeden powtarzalny problem.

Tam jest twój pierwszy skill. I on nie musi być gotowy od razu — wystarczy że będzie użyteczny.

Reszta przyjdzie przez iteracje.


Damian Ślimak. Nawiguję rozsądnie przez chaos AI.