← blog

Fabryka grafik: warsztat WordUp Gdynia i ebook

Warsztat „Fabryka grafik” z WordUp Gdynia #25: spójne grafiki z AI, postać marki od zera i okładki z szablonu HTML zamiast generatora. Ebook PDF do pobrania.

#ai #branding #case-study @Claude Code #skills
Fabryka grafik: warsztat WordUp Gdynia i ebook
▸ // spis treści

Drugi warsztat na WordUp Gdynia #25 zacząłem od obserwacji, którą każdy może sprawdzić w pięć minut: wszyscy robią grafiki z AI i wszyscy mają te same.

Przez 75 minut pokazywałem, jak z generatora obrazów zrobić serię, którą da się rozpoznać bez czytania podpisu. Z warsztatu powstał ebook na 49 stron. Leży na dole wpisu, do pobrania w całości.

Z tego wpisu dowiesz się:

Pierwszy warsztat z tego dnia, o pisaniu, opisałem we wpisie Zbuduj sobie redaktora.


Pięćdziesiąt identycznych karuzel

Każdy wpisuje „zrób mi infografikę” i dostaje to samo. Treść inna, a układ, gradienty i ikonki te same.

W abonamencie Gemini jest biblioteka społeczności z gotowymi generatorami karuzel. Pokazałem ją na żywo. Większość posiadaczy abonamentu o niej nie wie, a ci, którzy wiedzą, produkują pięćdziesiąt identycznych postów na Instagram.

Grafik z AI nie brakuje. Brakuje grafik, które da się rozpoznać jako twoje.

Teza całego warsztatu była krótka: generator szuka, szablon powtarza. Generatorem szukasz kierunku. Wynik zamykasz we wzorcu PNG albo w szablonie HTML i od tej pory zmieniasz tylko dane.

Nie trzeba przy tym budować całego uniwersum postaci, tak jak ja. Wystarczy jeden styl graficzny albo sama paleta kolorów, zapisane w pliku i trzymane konsekwentnie. Skąd w ogóle wziął się Wolniś, opisałem we wpisie o maskotce marki zamiast stocka.

Wpadki pokazałem celowo

Komiks z Wolnisiem: w trzecim kadrze muszla, kaptur wszędzie zdjęty

Wolniś nie ma muszli. Nosi czarną bluzę z kapturem naciągniętym na głowę, słuchawki ma na kapturze. Model dostał to w opisie, w regułach i na obrazku referencyjnym. W trzecim kadrze i tak narysował muszlę, a we wszystkich kadrach zdjął kaptur.

Pokazałem ten komiks pod koniec, po wszystkich udanych przykładach. Bez niego warsztat brzmiałby jak sprzedaż. Z nim widać, o co toczy się gra: generator potrafi narysować ładny obrazek, a potem, przy tej samej instrukcji, narysować inny.

Druga wpadka była moja. Dzień przed warsztatem zrobiłem na szybko mema z sroką Hajs, antagonistą z mojego uniwersum, który zawsze nosi garnitur. Zrobiłem go ręcznie, z pominięciem systemu, sam opis bez obrazka referencyjnego. Wyszła sroka bez garnituru.

Stąd reguła, która wisi u mnie w plikach: nie masz pliku referencyjnego, nie generujesz. Na sam opis model rysuje „jakiegoś ślimaka”. Na opis plus obrazek rysuje twoją postać.

Sala dostała też znak ostrzegawczy, po którym poznaję, że model odjechał: chude nogi. Kiedy je widzę, wiem, że generuję za długo pod rząd. W abonamencie jakość spada po pięciu-sześciu obrazkach, więc robię partiami po trzy-cztery.

Obsi: 27 szkiców, jedna postać

Potrzebowałem maskotki do kursu o Obsidianie i usiadłem do tego na godzinę. Pokazałem całą drogę, bez retuszu.

Trzy siatki po dziewięć propozycji: zwierzęta w kolorze obsydianu, postacie humanoidalne, w końcu przedmioty, bo folder z notatkami w Obsidianie nazywa się vault, czyli skarbiec. Z trzeciej siatki wziąłem skrzynkę i plecak, zrobiłem po trzy wariacje każdego i wygrała skrzynka.

Potem każdy element dostał znaczenie. Zamek, bo notatki leżą lokalnie. Fioletowe linie na obudowie, bo to graf połączeń między notatkami. Fioletowe trampki, bo Obsi przybiega, kiedy Wolniś potrzebuje notatki.

Obsi, wersja finalna, od teraz wzorzec do każdej grafiki

Żadnego zaawansowanego promptu. Każde polecenie mieściło się w jednym zdaniu, a cała robota polegała na tym, żeby nie brać pierwszego wyniku i za każdym razem zawężać.

Z sali padło pytanie, czyja jest taka postać. Nie jestem prawnikiem i nie udawałem. Powiedziałem tyle, ile wiem: mam każdą siatkę, każdy odrzucony wariant i każdą decyzję. Ta historia to mój dowód autorstwa, więc jej nie kasuję.

Ten sam prompt, cztery modele

Przed warsztatem zrobiłem test. Ten sam prompt, ten sam wzorzec Wolnisia, scena na molo w Gdyni z Darem Pomorza w tle.

Ten sam prompt w czterech modelach: riverflow, seedream, gemini i GPT

ModelCzasCo zrobił
riverflow-v2-fast225 subogie tło i prawie cztery minuty czekania
seedream-4.523 szignorował format 16:9 i dał kwadrat
gemini-3.1-flash-image11 snajszybszy, sam podpisał statek „Dar Pomorza”
gpt-5.4-image-2124 skwadrat zamiast 16:9, od siebie dorzucił szyld GDYNIA i flagę

Wszystkie cztery utrzymały wygląd Wolnisia: bez muszli, kaptur na głowie, słuchawki na kapturze. To zasługa wzorca PNG, nie modelu. Cena za obrazek różniła się dwunastokrotnie.

Dlatego przy grafikach dla klientów puszczam ten sam prompt do trzech-czterech generatorów i dopiero wtedy wybieram. Do tła na bloga biorę tańszy, do okładki droższy.

Okładki, przy których generator nie jest potrzebny

Okładki kursów na mojej stronie wyglądają jak rodzina. Generator tego nie da, nawet z najlepszym wzorcem, bo za każdym razem wylosuje inne tło, cień i kąt.

Więc kazałem Claude'owi zrobić plik HTML, który jest przykładową okładką. Tytuł, podtytuł, opis, znak i kolor akcentu siedzą w zmiennych, a grafika to zrzut ekranu tego pliku.

Cztery okładki kursów z jednego szablonu HTML

Do pierwszej działającej okładki doszedłem w piętnastu iteracjach. Każda kolejna kosztuje zero tokenów, bo nic się nie generuje. Z tego samego szablonu w innym formacie powstało siedemnaście okładek wyróżnionych relacji na Instagramie.

Szablon ma granice: tytuł do 11 znaków, stopka pusta, kadr zatwierdzony raz. Nie zrobi wszystkiego. Zrobi jedno, za każdym razem tak samo.

Ten sam patent działa wszędzie, gdzie masz serię. Sprzedajesz na Allegro? Jedno pudełko w jednym układzie, podmieniasz tylko zdjęcie produktu w środku.

Na żywo w edytorze

Druga połowa warsztatu to pokazy na moim ekranie:

Każdy skill do grafik działa tak samo. Wczytuje zasoby, proponuje trzy koncepcje tekstem i czeka na mój wybór. Obrazek powstaje dopiero po wyborze, więc nie płacę za grafiki do pomysłów, które i tak odrzucę. Trzy koncepcje, bo pięciu nikt nie czyta.

Na sali powiedziałem też, że na rynku ten sam mechanizm sprzedaje się jako zespół agentów, z CEO, CTO i działem marketingu. Ja to nazywam skillem i tyle. Marketingowo kiepsko.

Jedna rzecz nie zadziałała: skill mema zapisał opis w starym katalogu, bo ścieżka nie nadążyła za przenosinami plików. Widać to było na ekranie. Poprawka jest już na liście.

Czego nauczyłem się jako prowadzący

Pytania z sali poszły dużo szerzej niż grafiki: dyktafon do nagrywania rozmów, dyktowanie tekstu, chińskie modele, oszczędzanie tokenów. Po to ludzie przychodzą na warsztat, a nie na wykład: żeby zapytać o swój problem, nie tylko o temat z plakatu.

W ebooku większość z tych wątków wypadła. Na sali robiły robotę, w PDF-ie rozmywałyby temat. Zostało to, co prowadzi do jednego celu: pierwszej serii grafik, która wygląda jak seria.

Druga lekcja: wpadki pokazywać razem z sukcesami, nie zamiast nich. Ludzie ufają procesowi, kiedy widzą, w którym miejscu się sypie i jak to naprawiam.

Ebook do pobrania

Makieta ebooka „Fabryka grafik”

„Fabryka grafik” to ten warsztat spisany tak, żeby dało się go przejść bez sali. W środku:

Pobierz ebook w formacie A5 (PDF, 49 stron, 7 MB) - wygodny na telefonie i czytniku.

Wersja A4 (PDF, 46 stron) - do druku.

Chcesz taki warsztat u siebie

Prowadzę warsztaty i szkolenia z AI dla firm, konferencji i uczelni. Grafiki, teksty, automatyzacje, zawsze na przykładach z mojej codziennej pracy, razem z tym, co nie wyszło.

Zajrzyj na stronę szkoleń albo napisz do mnie, jaką serię grafik twój zespół robi dziś od nowa za każdym razem.

P.S. Na sali przyznałem się do systemu, który zbudowałem i porzuciłem: quizów na YouTube, od pliku z pytaniami do gotowego filmu wrzucanego skryptem. Technicznie działał. YouTube nie monetyzuje takich kanałów, więc biznesowo nie miał sensu.


Damian Ślimak. Twój Nawigator w chaosie AI.