▸ // spis treści
W sobotę 19 września poprowadziłem na WordUp Gdynia #25 dwa warsztaty po 75 minut. Pierwszy był o tym, jak zmusić AI, żeby pisało twoim głosem, a nie głosem wszystkich naraz.
Uczestnikom obiecałem materiały. Zamiast transkrypcji złożyłem z warsztatu ebook na 40 stron i wrzucam go tutaj w całości, do pobrania bez zapisu na newsletter.
Z tego wpisu dowiesz się:
- dlaczego zagadka „który tekst napisał człowiek” nie miała dobrej odpowiedzi,
- co pokazałem na żywo i co przy tym poszło nie tak,
- o co pytała sala i skąd pobrać ebook „Zbuduj sobie redaktora”.
Zagadka bez dobrej odpowiedzi
Na ekranie pokazałem dwa akapity i zadałem pytanie: który z nich napisał człowiek?
Żaden. Oba wygenerowałem. Pierwszy w czystym czacie, drugi przepuściłem przez swoje pliki z regułami, więc brzmi tak, jakbym napisał go sam - prosto i bez kombinowania.
Od tego zaczyna się cały problem. Ludzie widzą, że tekst z AI jest „jakiś nie taki”, ale nie potrafią powiedzieć, po czym to poznają. A skoro nie umieją tego nazwać, nie umieją tego poprawić we własnych tekstach.
Więc nazywaliśmy po kolei. Długi myślnik i wielokropek wstawiony jednym znakiem. Wyliczenia zawsze po trzy. „Kluczowe jest”, „warto pamiętać”, „w dzisiejszych czasach”. Zdania równej długości, jedno po drugim.
Tylko część tej listy dotyczy słów. Reszta to rytm i znaki, a słownictwo modeli zmienia się co rok. Pełną wersję rozpisałem we wpisie o wzorcach AI w tekście.
Ten sam post bez reguł i z regułami
Najlepiej działa porównanie. Jedno polecenie: napisz post na LinkedIn o tym, jak pisać z AI, żeby tekst nie brzmiał jak z AI.
Najpierw w czystym czacie. Wyszło „W dzisiejszych czasach sztuczna inteligencja zmienia sposób...”, pięć emoji, trzy „sprawdzone sposoby” z zielonymi ptaszkami i „Podziel się w komentarzu!” na końcu.
Potem ten sam model z moimi plikami reguł. Pierwsze zdanie: „W lutym mój plik ze stylem pisania miał 51 linii.” Zero emoji, zero długich myślników, pięć liczb zamiast jednej.
Ten sam model, ta sama minuta. Różnicę robią pliki tekstowe, które napisałem raz i które ładują się same przy każdym tekście.
Co siedzi w plikach
Osiem plików tekstowych, 777 linii, ani jednej linijki kodu.
- plik bazowy mówi, jak piszę: rytm, długość zdań, zakazy, aktywny głos,
- lista polskiego slopu wypisuje frazy, po których widać maszynę, w jedenastu kategoriach,
- nakładki kanałowe mówią, jak ten sam głos brzmi na LinkedInie, Facebooku, Instagramie, w mailu i na YouTubie,
- plik od tytułów trzyma schematy nagłówków i filtr na clickbait.
Każdy tekst to plik bazowy, lista slopu i jedna nakładka. Reguły ładują się same po nazwie pliku, który piszę. Nie wklejam niczego ręcznie. Ten sam mechanizm opisałem szerzej w tekście o końcu ery promptów.
Najważniejsze zdanie tej części: prawie każda reguła doszła po tym, jak model napisał coś, czego ja bym nie napisał. Nie zaprojektowałem tego systemu na zapas. W lutym miałem jeden plik na 51 linii i dopisywałem do niego po każdej wpadce.

Pokazy na żywo i jedna wpadka
Slajdy to połowa warsztatu. Druga połowa to mój ekran i system, na którym pracuję na co dzień:
- mail do klienta napisany z nakładką mailową i otwarty jako kopia robocza w Mail.app,
- post z Wolnisiem zaplanowany w Publerze na następny wieczór,
- radula, czyli skrypty, które zbierają mi wpisy z X, repozytoria z GitHuba i oferty pracy, a potem je punktują,
- strona o ADHD: 608 artykułów w trzy miesiące, bez kupowania linków.
Przy mailu wyszła wpadka. Obok reguł mailowych załadowały się reguły Instagrama. Na sali podejrzewałem błąd w plikach. Po warsztacie sprawdziłem i przyczyna była inna: plik z regułami Instagrama miałem otwarty w edytorze, a Claude Code dokleja otwarty plik do kontekstu. Same reguły były w porządku.
Nie wycinam takich momentów. Z pokazu, na którym wszystko działa za pierwszym razem, ludzie wychodzą z przekonaniem, że u nich też zadziała. Z pokazu, na którym widać, jak szukam przyczyny, wychodzą z czymś, co przyda się im w poniedziałek.
Pytania z sali
Ile kosztuje utrzymanie takiego systemu? Czasu nie liczę, bo to lubię. Ale tekst dla klienta zajmuje mi dziś pięć minut razem z pobraniem danych, a sam system budowałem dwa tygodnie. Dlatego w rozliczeniu z klientem część czasu idzie na jego rozwój.
Skąd wiesz, że reguła działa? Czytam, co model wypluł. Jak coś zgrzyta, dopisuję regułę. Innego testu nie ma.
Czy taki system można trzymać na GitHubie? Można, tylko sprawdź, czy repozytorium nie jest publiczne. W plikach reguł siedzi więcej prywatnych danych, niż się wydaje.
Czego nauczyłem się jako prowadzący
Na warsztacie ludzie muszą zobaczyć, że to działa. Po warsztacie muszą umieć to powtórzyć sami, bez mojego ekranu przed oczami.
Transkrypcja tego nie daje. Automatyczna przekręca połowę nazw, a do tego jest zapisem mówienia, nie instrukcją. Dlatego z warsztatu powstał ebook, a przy jego składaniu wyciąłem rzeczy, które na sali robiły robotę, a na papierze tylko zajmują miejsce.
Druga rzecz: formuła. Publiczność marketingowa, 75 minut, więc zrobiłem pokaz na moim ekranie z komentarzem i pytaniami, bez ćwiczeń na laptopach uczestników. Ćwiczenie „zbuduj swojego redaktora w 35 minut” trafiło do ebooka, gdzie każdy zrobi je we własnym tempie.
Ebook do pobrania

„Zbuduj sobie redaktora” to ten warsztat spisany tak, żeby dało się go przejść bez sali. W środku:
- dziesięć różnic między tekstem maszyny a tekstem człowieka, w jednej tabeli,
- ten sam post bez reguł i z regułami, oba wyniki bez retuszu,
- pięć kroków do własnego redaktora, razem około 35 minut,
- polecenie „wyciągnij mój styl” i szablon redaktora do skopiowania,
- polski slop w skrócie, jedenaście kategorii z przykładami.
Pobierz ebook w formacie A5 (PDF, 40 stron, 6 MB) - wygodny na telefonie i czytniku.
Wersja A4 (PDF, 34 strony) - do druku.
Drugi warsztat z tego dnia był o grafikach. Podsumowanie i drugi ebook są we wpisie Fabryka grafik: warsztat WordUp Gdynia i ebook.
Chcesz taki warsztat u siebie
Prowadzę warsztaty i szkolenia z AI dla firm, konferencji i uczelni. Wykładam też na UJD w Częstochowie. Pracuję na przykładach z mojej codziennej pracy, a uczestnicy dostają materiał, z którym powtórzą wszystko sami, bez mojego ekranu.
Zajrzyj na stronę szkoleń albo napisz do mnie, z czym twój zespół męczy się najbardziej.
P.S. Warsztat otworzyłem zapowiedzią, że sam wybrałem plażę, a zajęcia poprowadzi mój asystent, ślimak. Ślimakiem okazałem się ja.
Damian Ślimak. Twój Nawigator w chaosie AI.
