// Metody

Po co w ogóle metoda

▸ // rozdziały lekcji

Można przeczytać dziesięć artykułów o PARA i nie mieć ani jednej notatki, która komuś się przyda.

Otwieramy dział o metodach notowania od strony, z której zwykle się go nie otwiera: od pytania, czy w ogóle jest ci potrzebna.

Krok 1: Przypomnij sobie, dlaczego poprzedni system umarł

Evernote, Notion, zeszyt, aplikacja do zadań. Za każdym razem zapał na dwa tygodnie i cisza. Wniosek, który się z tego wyciąga: narzędzie było złe, poszukam lepszego.

Narzędzie nie było problemem. Powody są trzy i wracają niezależnie od programu.

Za dużo kategorii na start. Pierwszego dnia budujesz strukturę: Praca, Dom, Finanse, Zdrowie, Rozwój, Pomysły, Hobby - i podfoldery w każdym. Tydzień później trzymasz w ręku gwarancję na pralkę i przez trzydzieści sekund myślisz, czy to Dom, czy Finanse. Każda taka decyzja to podatek. Po dwudziestej przestajesz zapisywać.

Brak jednego wejścia. Zdjęcie licznika w galerii, faktura w mailu, link w zakładkach, termin przeglądu w głowie. Pięć wejść to pięć niekompletnych systemów, więc nie ufasz żadnemu.

Notatki bez celu. Zapisujesz „bo ciekawe" i po roku masz czterysta plików, których nie otworzy nikt, łącznie z tobą.

Drzewo folderów zbudowane pierwszego dnia: sześć kategorii, siedemnaście podfolderów i gwarancja na pralkę, która nie pasuje nigdzie

Krok 2: Nie wybieraj metody na starcie

To jest główna teza tej lekcji i nie zgodzi się z nią większość poradników.

Przy pięćdziesięciu notatkach każda metoda działa, bo wszystko widzisz na jednym ekranie i pamiętasz, co gdzie jest. Struktura zbudowana na tym etapie jest zgadywaniem, jak będziesz pracował za rok - a nie wiesz tego, bo jeszcze nie pracowałeś.

Gorzej: czytanie o metodach zamiast pisania notatek wygląda jak rozwój i jest formą odwlekania. Przerobienie trzech artykułów o Zettelkastenie daje poczucie postępu i zero notatek.

Krok 3: Rozpoznaj moment, w którym struktura zaczyna być potrzebna

Cztery objawy. Wystarczy jeden, żeby zabrać się za metodę.

  • szukasz notatki dłużej niż trzydzieści sekund, mimo że wiesz, że ją masz,
  • zaczynasz notatkę i orientujesz się, że napisałeś to samo pół roku temu,
  • unikasz zaglądania do jednego folderu, bo wiesz, co tam zastaniesz,
  • masz problem z zapisaniem czegoś, bo nie wiesz, gdzie to wrzucić.

Przed tymi objawami metoda jest teorią. Po nich jest lekarstwem na konkretny ból i dlatego się przyjmuje.

Pro-tip. Notuj przez dwa tygodnie zupełnie płasko, bez folderów, wszystko w jednym miejscu. Zobaczysz wtedy, czego naprawdę masz najwięcej - a to, a nie artykuł w internecie, powie ci, jakiej struktury potrzebujesz.

Krok 4: Poznaj trzy zasady niezależne od metody

Cokolwiek wybierzesz, te trzy rzeczy zostają.

Jedno wejście. Wszystko wpada w jeden folder, bez decydowania w momencie zapisu. Decyzje podejmujesz raz w tygodniu, przy przeglądzie.

Struktura tak mała, jak się da. Foldery dokładasz, gdy w jednym miejscu zrobi się tłok. Nigdy z góry, na zapas.

Notatka ma mieć powód. Umiesz powiedzieć, w jakiej sytuacji jej użyjesz - albo jej nie zapisujesz. Wystarczy link w zakładkach.

Te trzy zasady załatwiają większość problemów z kroku pierwszego. Metody z kolejnych lekcji tylko je porządkują.

Pięć miejsc na informacje i jedno wejście do systemu: folder 00_INBOX

Krok 5: Zobacz, co jest w tym dziale

Trzy metody, każda odpowiada na inne pytanie.

PARA pyta: czy to jest jeszcze aktywne. Dzieli po tym, do czego rzecz służy, nie po temacie.

Zettelkasten pyta: jak z tego, co wiem, zrobić coś nowego. Nastawiony na produkowanie myśli, nie na przechowywanie.

Johnny Decimal pyta: jak nazwać foldery, żeby dało się w nich znaleźć cokolwiek za dwa lata.

Nie wybieraj po nazwie ani po tym, która ma ładniejszy diagram. W ostatniej lekcji działu dam ci kryterium wyboru i pokażę, jak wyglądają wymieszane w vaulcie Mozg.

Podsumowanie

Wiesz, dlaczego umarł twój poprzedni system, znasz cztery objawy mówiące, że pora na strukturę, i masz trzy zasady, które działają niezależnie od metody.

W następnej lekcji PARA: cztery katalogi i jedna zasada podziału.